Witamy na stornie poświęconej znanej w kręgach muzycznych osobie..   
KONTAKT © 2009 NMC Arkadius LINK

 


WYWIAD:

Wywiad z Leszkiem Falińskim z dnia 20 listopada 2000 roku. Specjalnie dla JAROCIN-FESTIWAL.COM



Zacznijmy od krótkiego rysu historycznego. Skąd wziął sie Dżem?

Historia Dżemu sięga roku 1973 -Dom Kultury "Górnik" w Tychach o ile dobrze pamiętam pierwszy skład: Adam Otręba - gitara, Beno Otręba - bas, Paweł Berger - piano i wokal, Aleksander Wojtasik -perkusja. Ja miałem wówczas 15-cie lat i byłem wiernym ich słuchaczem, uczniem podstawówki i szkoły muzycznej
(I stopień - klasa fortepianu). Po jakimś czasie w tej formacji pojawił sie Rysiek Riedel. To on wynalazł mnie do współpracy. Pamiętam kiedyś latem 74 rok nawalił im bębniarz - Rysiek "żywcem" ściągnął mnie na zastępstwo, a grałem razem z bratem z kapela "Hades" w Katowicach - Murckach. To był przejazd z jednego grania na drugie. Bez przygotowania zagrałem ze znacznie starszymi ode mnie chłopakami  koncert w Tychach - Paprocanach. Przypadłem im do gustu i zostałem z nimi. W tym czasie nazwa zespołu w pisowni użytkowej pojawiała sie jako "Jam". W tamtych ciężkich czasach nie sposób było utrzymać zespół. Paweł miał juz rodzinę, Beno nieco później to też musieli swoje rodziny wyżywić. Kapela przechodziła rożne metamorfozy przewijali się rożni ludzie - muzycy. W końcu padła. Każdy z wymienionych członków grał z innymi bandami. Ja na dobre związałem sie z bratem Tadkiem i mięliśmy "Faliński Band". W 1979 roku podczas prób w Piotrowickim klubie "Na torach" ówczesny Dyrektor Młodzieżowego Centrum Kultury p. Zbigniew Skorek zaproponował nam udział w szkoleniowym obozie w Wilkasach w charakterze zespołu do potańcówek i zabaw. Razem z bratem zaproponowaliśmy wyjazd wspomnianemu wcześniej Ryśkowi. On zaś wskazał, aby z nami jeszcze pojechał Adaś Otręba. W Wilkasach był z nami jeszcze Janusz Kuszyński wokalista i harmonijkarz. Z konieczności musiałem grać na pianie i bębnach natomiast brat na basie i bębnach, a Janusz w zastępstwie na basie. To właśnie w Wilkasach zrodził sie pomysł stałego bandu tyle , że z nazwą polską "Dżem". Gdyby nie jeden z przyszłych tekściarzy dzisiejszego "Dżemu" Kazik Galas to chyba ona by nie egzystowała w obecnych czasach.
To właśnie on rzucił hasło "Skondensowany owoc muzyki Dżem". W Wilkasach powstały pierwsze nasze - autorskie utwory. Powstał jednorodny program (miedzy innymi zaprezentowany w Jarocinie), który z powodzeniem mogliśmy grać dla szerszej widowni (przedtem grano kowery i chyba jedną czy dwie kompozycje własne). Odszedł Janusz. Po jakimś czasie Rysiek przyprowadził na próbę Jurka Styczyńskiego grającego idealnie na gitarze. Pierwsze zorganizowane koncerty pod patronatem Miejskiego Ośrodka Imprez Artystycznych "ORIM" Katowice. Pierwszy manager Marek Hanke. Wygraliśmy Przegląd Zespołów Artystycznych w Teatrze Małym w Tychach. Wysłaliśmy kasetę z nagraniami demo do Organizatorów Jarocina i byliśmy przyjęci do konkursu. Tu ciekawostka: Adam Otręba w między-czasie zatrudnił sie w grupie "Kwadrat", która to podczas tego samego Jarocina brała udział w charakterze gwiazdy, a Jurek był zajęty chałturami.
Zostały nam trzy lub cztery miesiące i nie było pełnego składu. Stawiało to nasz udział w festiwalu pod znakiem zapytania. Ciężko we trójkę to przeżywaliśmy tzn. Tadek, Rysiek i ja. Było to dla nas być albo nie być. Wiedzieliśmy, że możemy nareszcie zrobić przełom w życiu, tym bardziej, że Tadek i Rysiek mieli na utrzymaniu rodziny. Szlifowaliśmy program do Jarocina w składzie wokal, harmonijka bas i bębny. Po prostu nie mięliśmy wyjścia. Adam co prawda deklarował udział z nami lecz grając z "Kwadratem" miał zaplanowaną na ten czas trasę koncertową z finałem w Jarocinie włącznie - i tu była ta nasza obawa.
Wyszło jednak pozytywnie i z Adamem i Jurkiem - odetchnęliśmy z ulgą.

Jak trafiliście do Jarocina? Skąd wziął się pomysł, żeby zagrać w konkursie?

W całym kraju było bardzo głośno na temat Muzyki Młodej Generacji. Dotarło to i do nas.
Rysiek posiadał adres (skąd tego juz nie pamiętam) pod który należało wysłać stosowne materiały do kwalifikacji. No i oczywiście to zrobiliśmy. Ruch MMG dał muzykom z całego kraju nowe szanse zrobienia kariery. Tak to odbieraliśmy. Wiedzieliśmy, że ten ruch wylansowył nowe gwiazdy na rynku. Mięliśmy nadzieje, że stanie sie tak i z nami tym bardziej, że graliśmy zupełnie coś innego. Mięliśmy poważne atuty w postaci samego Ryśka - indywidualisty, graliśmy dużo improwizując, muzyka tworzyła się na scenie. Odbiór publiczności był sprawdzony. Tam gdzie graliśmy był gorący aplauz.

Jak wyglądał konkurs? Gdzie odbywały sie koncerty?

Zanim doszło do konkursu, każda z kapel musiała być przesłuchana na tak zwanych próbach. Dżem w nich nie uczestniczył skład się gdzieś rozszedł. Dopiero wieczorem nas usłyszano podczas wspólnego "Jamowania". Konkurs odbywał sie w Domu Kultury. Były fatalne warunki do grania szczególnie dla perkusistów. Na scenie wytwarzał sie efekt odbicia od przeciwległej ściany. Czasami nie wiadomo było do jakich dźwięków mamy grać. Dla nas było to szczególnie uciążliwe bo jak wcześniej wspomniałem graliśmy muzykę tworząc ją zarazem na scenie. Finałowy koncert z ekspozycją gwiazd odbywał się w amfiteatrze przy ruinach w parku.

Cześć źródeł wymienia Dżem jako zwycięzcę konkursu w 1980 roku, a cześć nie. Jak to było naprawdę? Kto dostał nagrody i wyróżnienia?

Dżem nie wygrał konkursu był trzeci. Dostaliśmy wyróżnienie. Laureatem był Ogród Wyobraźni.

Jakie piosenki były wtedy w repertuarze Dżemu? Jak przebiegał koncert?

Graliśmy  1. Whisky (A. Otręba-R. Riedel), 2. Paw (L. Faliński-R. Riedel), 3. Taniec Śmierci (J. Styczyński-R. Riedel), 4. Aga (A. Otręba-R. Riedel), 5. Słodka (L. Faliński-R. Riedel)
Pawia i Słodką później przerobiono w warstwie muzycznej. Nasz styl wówczas zbliżony był do The Allman Brothers Band.
Przebieg w naszym przypadku był nerwowy ja byłem chyba najbardziej spięty z powodu: młodego wieku, nieszczęsnego pogłosu no i ciągle "uciekały" mi fatalnie ustawione bębny - na to już nie miałem wpływu.
Na zarejestrowanym nagraniu "Whisky" na samym początku i w trakcie słychać potworny odgłos uderzeń młotka. Jeden z technicznych rozumiejąc sprawę pomagał mi.

Czy wydarzyły sie jakieś ciekawe rzeczy - związane z zespołem lub inne?

Dla nas czyli członków ówczesnego Dżemu była to frajda, a ze razem swoisty szok. Taki ogrom młodych ludzi, a my pośród nich w roli muzyków. Podczas festiwalu wprowadzono prohibicję. Nie lada czynem było zdobyć jakiś browar czy tanie wino. Cała impreza odbywała się w miarę spokojnie. Do ciekawszych rzeczy można z naszej strony zaliczyć zaproszenie Ryśka do współpracy z Kombi (jeden z powodów rozpadu kapeli). Po burzliwych dyskusjach Rysiek odmówił.

W roku 1981 brałeś udział w konkursie z zespołem DAKTYL. Czy możesz coś powiedzieć o okolicznościach powstania kapeli?

Dżem rozpadł sie z kilku powodów jeden wspomniałem wcześniej. Drugi to pobyt w Sopocie na "Pop-Sesion". Tam burze wprowadził Andrzej Urny (później Perfect) ciągnąc Ryśka do swojego duetu "ArJan" (Od Jarocin-Festiwal.com: IrJan to był duet Ireneusz Dudek-Jan Janowski po Dudku był Urny - ArJan Andrzej Urny - Jan Janowski, Janowski odszedł i w to miejsce Andrzej zapraszał Ryska i tu chyba parę koncertów odbyło się. Jednak dokładnie nie wiadomo). Rysiek pozbawiony środków do życia po raz drugi wahał się z decyzją. Adam nadal grał z "Kwadratem" Jurek na dancingach. Ja nie pracowałem miałem więc kłopoty z utrzymaniem - coś musiałem z tym zrobić. Tadek właśnie miał sie zwolnić z pracy. Nastał marazm w Kapeli. Nastała niezgoda interesów. Mówiąc szczerze ja się wypaliłem dałem z siebie wszystko aby doprowadzić do sukcesu, a chłopcy to zignorowali. Tak długo czekaliśmy na ten ważny dzień w życiu, a tu z głupoty nie potrafiliśmy wykorzystać awansu. Rozeszliśmy się. Po czym w Listopadzie 80 roku podjęto próbę reaktywacji Bandu lecz gdy zaproszono brata Adama czyli Bena Otrębę, Pawła Bergera, a pominięto mojego brata - zasłużonego w powstanie Dżemu - to poprostu olałem sprawę. Nic do nich nie miałem ale dla mnie ważne było to, że w składzie mieli być Ci, którzy sukces wypracowali. Zatrudniłem się w Browarze w Zabrzu. Nie należę do tych ludzi, którzy co pięć minut zmieniają decyzje. Zresztą przestałem wierzyć w Dżem. Z perspektywy czasu popełniłem chyba życiowy błąd. No ale życie toczy sie dalej.. Młodszy drugi brat- Mietek dorastał muzycznie miał 15-cie lat uczył sie gry na klarnecie. Razem z Tadkiem wybiliśmy mu to z głowy i musiał sie uczyć grać na basie. Zrobił to w okresie 6-ciu miesięcy. Tadek przekwalifikował sie na gitarzystę. I pewnego dnia w 1981 roku na jakiejś tam imprezie podjęliśmy ostateczną decyzję wspólnego grania pod szyldem "Daktyl". Ćwiczyliśmy ostro, zrobiliśmy program lecz nie było wokalisty. Przypomniałem sobie o kierowcy z dobrych czasów Dżemu. Był nim Robert Kowalczyk. Podczas wspólnych wyjazdów coś sobie podśpiewywał i kiedyś na to zwróciłem uwagę. Był ambitny i strasznie konsekwentny i przede wszystkim bez śmiercionośnego nałogu.. Został z nami. Mięliśmy więcej grań - koncertów niż za czasów "Dżemu". I znowu Jarocin tyle, że 1982r. Walter Chelstowki po próbie na festiwalu powiedział nic dodać nic ująć po prostu Falińscy.

Jak wyglądał występ DAKTYLa?

Daktyl był formacją hard-rockową w tamtym czasie nastał okres crash metalu więc szybko się dopasowaliśmy. Sam nasz koncert-konkursowy tym razem odbywał się w amfiteatrze był na tyle ciekawy, ponieważ sam czas i sytuacja polityczna w kraju była  ‘porąbana’. Walter Chelstowski uprzedził wszystkich uczestników aby nie podburzać publiczności. Ona sama musiała wręcz grzecznie siedzieć na tyłkach podczas występów. No ale jak utrzymać młodych ludzi w ryzach podczas takiej euforii muzycznej, a my jako Daktyl potrafiliśmy rozgrzać publikę i graniem i sposobem bycia na scenie. Festiwal odbywał sie w rocznice "Solidarności". Władze wręcz nakazały spokój pod rygorem zamknięcia - zawieszenia festiwalu. Pamiętam graliśmy drugi utwór pt. "Nadszedł nasz czas" notabene z tekstem wcześniej wymienionego Z. Skorka. Utwór sam w sobie dynamiczny no i ten tekst na czasie. Dosłownie cały amfiteatr podniósł się z miejsca. W odsłuchach pojawił sie głos Chelstowskiego -proszę przerwać. Jak tu przerwać jak jest tak fajnie. No to nam przerwano poprzez wyłączenie nagłośnienia. Zrobił sie tumult na widowni posypały sie worki foliowe po mleku napełnione piaskiem. Po kilku minutach zapanowano nad tym wydarzeniem więc graliśmy dalej. Znowu to samo. Hałas i wyłączenie aparatury. Ludzie na widowni zrozumieli, że to nie ma sensu i było trochę ciszej. Tak wiec ponownie zaczęliśmy grać. Ostatni utwór pt. Śmieć z powtarzającym się na końcu refrenem wypadł niesamowicie. Ja osobiście nigdy w życiu publicznie nie śpiewałem. Nagle ogarnęła mnie ochota uczynienia tego. Zszedłem z bębnów bez uzgodnienia, chłopcy zdurnieli ale grali dalej. Podszedłem do wokalisty i wspólnie odśpiewaliśmy refren - publiczność również.

Jakie jeszcze zespoły pamiętasz z 1982? Które występy były najciekawsze?

Zespołów nie ma sensu wymieniać są one w folderze Jarocin 1982. Mogę wymienić te, które wywarły na mnie wrażenie : Rekonstrukcja, Śmierć kliniczna (tu grał na gitarze Darek Dusza-obecny tekściarz Dżemu) ale szczególne wrażenie zrobił zespól XXCS.

Co działo się później z Daktylem?


Efektem występu w Jarocinie 1982r. było zaproszenie patronackie do współpracy z PSJ-tem Wrocław. Nagrania radiowe. Zagraliśmy duży koncert w Hali Ludowej we Wrocławiu z Manamem, TSA, Anex, Cross z Cugowskim.
No i wiele mniejszych koncertów. W tym czasie posiadałem rodzinę i ciągle brakowało pieniędzy. Najmłodszy "Daktylowiec" poszedł do wojska i powstał problem kadrowy. Starszy brat zaczął myśleć o wyjeździe do Niemiec, aż w końcu wyjechał. Ja awansowałem na stanowisko kierownicze. Poprawił mi sie byt i zaprzestałem działalności muzycznej na szerszą skalę. Muzyka pozostała w planie na inne lepsze czasy ale to juz odrębna historia..

 


POZNAJ TWÓRCZOŚĆ EX-dżemowca..